MENUCZYTELNIASZKOLENIANewsletterDołącz do nas na Facebooku |
NAMIESTNIK![]() W pewnej niedużej, ale bogatej prowincji mądry i niestary jeszcze wezyr potrzebował nowego namiestnika.
Nowy namiestnik miał się wyróżniać spośród innych urzędników wiedzą i odwagą, a wybór był trudny, ponieważ w pałacu Wielkiego Wezyra było wielu mądrych i odważnych ludzi.
Tak więc, po kilku nie przespanych nocach, w czasie których Wielki Wezyr próbował problem rozstrzygnąć, ogłosił wszem i wobec – „ten zostanie namiestnikiem, kto strąci w przepaść ogromny kamień leżący od wieków za pałacem, na skarpie”.
Kiedy nadszedł dzień próby, przyszli najmądrzejsi, najodważniejsi i najsilniejsi słudzy.
Każdy z nich chciał dostąpić zaszczytu i zostać namiestnikiem tej bogatej Prowincji.
Podszedł pierwszy; sławny z niepospolitej siły i wspaniale zbudowany mężczyzna. Obejrzał uważnie kamień z kilku stron, zawsze z odpowiedniej odległości, i powiedział do siedzącego nie opodal wezyra:
- Strącenie tego kamienia jest ponad ludzkie siły. Nie da się tego zrobić!
Podszedł też drugi sługa i trzeci, i podchodzili następni, a każdy był silny, mądry i wielce kształcony w naukach wszelakich.
Obchodzili kamień wokoło, oglądali go bardzo uważnie, z bliska i z daleka.
A potem każdy z nich zbliżał się do Wielkiego Wezyra i z żalem wyznawał, że nie potrafi nawet poruszyć tego ogromnego głazu.
Po koniec dnia pojawił się jeszcze jeden zawodnik. Był to niepozorny filozof, który naj-pierw złożył Wielkiemu Wezyrowi pełen szacunku ukłon, a potem zapytał, czy i on, człowiek skromny, ale bardzo swemu Panu oddany, może przystąpić do próby.
Bardzo już znudzony dotychczasowymi „zmaganiami” z głazem, wezyr natychmiast spełnił życzenie swego wiernego sługi i zachęcającym gestem ręki dał znak przyzwolenia.
Filozof oparł swoje ręce o kamień, nogami zaparł się mocno o ziemię i wytężając wszystkie swoje siły, starał się poruszyć ten ogromny ciężar. Ponawiał próbę kilkakrotnie, napierając na kamień z różnych stron. Nieopisanie się przy tym zasapał i napocił! Niestety!
Podszedł więc do Wielkiego Wezyra i ponownie skłoniwszy się z uszanowaniem wielkim, powiedział:
- Dobry i wspaniałomyślny Panie, dziękuję ci za możliwość odbycia tej próby. Użyłem wszystkich swoich sił, ale nie potrafię stoczyć tego kamienia w przepaść.
I wtedy, bardzo zadowolony i uśmiechnięty wezyr wstał i udał się do pałacu, by podpisać ...mianowanie niepozornego filozofa na namiestnika!
Najtrudniej jest wstać i spróbować swoich możliwości, czasem wygodniej jest wcale nie podjąć próby...
Jan Raudner |








